Odejścia i powroty. Odcinek 8.

Wiele tajemnic pozostanie w moim sercu niewypowiedzianych. Jak w rodzinie ukochanej, z której nie wynosi się wszystkiego. To, co opowiem, dotyczy mnie i mojego doświadczenia. Nie piszę po to, by coś zdradzić, zdemaskować czy odrzucić. Po to raczej, by objawić siłę miłości większej niż ból i uczucie odrzucenia. W pozornie niesprawiedliwych wyrokach odkryć miłosierdzie. Ukazać, że pomimo cierpienia jest nadzieja. Czasem przychodzi ona dość późno ale zawsze w najlepszym momencie dla nas.

Continue reading „Odejścia i powroty. Odcinek 8.”

Reklamy

Wszystko mogę…ale

W ostatnich dniach nieustannie czytam i słyszę o tym, jak życie człowieka jest relatywizowane, jak temu, który już potrafi mówić przypisuje się większe prawo do życia, niż temu, który tej umiejętności jeszcze nie nabył.  Zewsząd podnosi się głos przeciwko tym, który nie potrafią się jeszcze bronić. Pomiędzy słowami słyszę, że większą wartość ma człowiek dorosły, a najlepiej młody, który ofensywnie przedstawia swoje racje, niż ten, który jeszcze nie miał szans na ich skonstruowanie i przemyślenie. Życie ludzkie jawi się jako przedmiot debat i manipulacji, a nie jako wartość sama w sobie. Kiedy to widzę, ogarnia mnie wielki smutek i ból.

Nie chcę licytacji na argumenty, bo one istnieją po każdej ze stron i dla utwierdzonych w swoich poglądach nie mają siły przekonywania. Chciałabym jedynie powiedzieć o tym, co tak mocno dotyka mojego serca i nie może mi być obojętne.

Continue reading „Wszystko mogę…ale”

Czy kochasz mnie ?

Zaczynało grzmieć. Z niecierpliwością wpatrywałam się w niebo, które gwałtownie zmieniało swoje barwy. Wiał silny wiatr i chmury nabierały tak ukochanego przeze mnie kształtu.   Będzie burza – pomyślałam – nareszcie! Zima przeciągała się, a wiosenne roztopy obnażały brzydotę miasta. Ale wiosna jest już blisko. Zapach w powietrzu, który unosił się od kilku dni, jakby mówił „już wkrótce”. Ptaki zaczynały śpiewać odważniej, a słońce zajmowało należne mu miejsce na niebie. Ale jeszcze nie, jeszcze nie było burzy, czyli prawdziwej zapowiedzi zmian. Długo oczekiwany moment. Napięcie, jak przed nieznana przygodą. Wstrzymałam oddech. Pada deszcz! – wykrzyknęłam i z radością pobiegłam do mamy. Ona już wiedziała, o co zamierzam ją prosić. – Czy mogę wyjść na dwór?  – Tylko nie bądź za długo – mówiła, a ja dawno nie czułam takiej radości. Szybko wybiegłam na dwór.

 Deszcz padał mocno, a każda jego kropla była dla mnie jak pocałunek nieba. Byłam jedyną osobą w tym deszczu i to było mój świat wolności. Biegałam po kałużach, ścigałam się ze strugami wody spływającymi ulicą. Dotykałam mokrych drzew i śmiałam się w głos. Oddychałam powietrzem, którego smak był dla mnie samą czystością. Gdy zmęczyłam się bieganiem, przystawałam, rozciągałam ręce i otwierałam dłonie. Woda obmywała mnie całą, silne krople spadały na moja twarz, ich smak miałam w ustach. Chłód delikatnie przenikał moje ciało, a wiatr kołysał moimi myślami. Byłam tylko ja i ten deszcz. W uszach brzmiała symfonia wiosny. Kolejny grzmot i błysk. Szalona miłość wolności.

Continue reading „Czy kochasz mnie ?”