Tam gdzie niebo dotyka ziemi.

Zawsze kochałam patrzeć w gwiazdy. Czułam się wtedy przytulona przez nieogarniony wszechświat. Niewiele było takich momentów, kiedy miałam taką możliwość. Dziś sztuczne światła miast przysłaniają to naturalne i nie do podrobienia piękno.  Te nieliczne chwile kontemplacji nieba przynosiły zawsze całą gamę przemyśleń. Myślę, że dzieje się tak zawsze gdy wyciszamy umysł i pozwalamy przemówić ciszy.

Miasta rozrastają się, a wielu ludzi odczuwa niezrozumiały klaustrofobiczny lęk. Może dlatego, że zamykamy się w coraz ciaśniejszych przestrzeniach wygody, przysłaniając naturalną surową przestrzeń. By zobaczyć horyzont, miejsce gdzie ziemia dotyka nieba, trzeba porzucić twory naszych rąk i udać się poza zasięg cywilizacji. By usłyszeć to, co naprawdę gra w naszej duszy, potrzebujemy sprzyjających warunków. Dla mnie jest to zawsze przestrzeń, która ułatwia nie tylko myślenie ale i swobodne oddychanie. Zdaje mi się, że wtedy pojemność moich płuc się zwiększa i w końcu mogę swobodnie nabrać brakującego na co dzień mi powietrza.

Wszystkie znaczące decyzje podejmowałam pośród natury. Nawet w mieście staram się znaleźć takie miejsca, w którym daję odpocząć sercu.  W swoim życiu miałam kilka takich wyjątkowych miejsc, dzięki którym rozwijałam swoją wyobraźnię, porządkowałam myśli i debatowałam ze światem moich uczuć. Były to bezpieczne miejsca mojej ucieczki od codzienności. Miejsca wyjątkowe, symboliczne i naznaczone kolorytem mojego życia. Moje twierdze, o których nie wiedziano.

Jako dziecko często chowałam się do szafy. I choć nie znałam wtedy jeszcze historii „Opowieści z Narni”, to jednak ten mebel był dla mnie bardzo przyjacielską przestrzenią. Spełniała on rolę zarówno miejsca ukrywania się przed światem, jak i zachęty do poszukiwania mnie przez niego. Napięcie pomiędzy – ukryć się, a być odnalezioną – było niezwykle emocjonujące. Ogromną radość sprawiało mi zarówno skuteczne schowanie się jak i pozwolenie innym na odnalezienie. Co mnie tak przyciągało do tej szafy napakowanej często po same brzegi? Byłam tam ukryta, wtulona, niedostępna, oddzielona – jak w łonie. Jakby w samym jądrze swoich myśli. Kiedy nie ma żadnego źródła światła, uruchamiają się wewnętrzne zmysły. Jako dziecko oczywiście nie zdawałam sobie z tego sprawy, jednak pociągała mnie wewnętrzna przestrzeń i intuicyjnie odnajdywałam ją w domowej szafie. Tam odkrywałam, że bycie sobą, to coś, co nie dotyczy wyłącznie ciała, że dzieję się ono gdzieś wewnątrz mnie. Fascynował mnie fakt z posiadanej samoświadomości i tego, że drugi człowiek jest zarówno kimś innym niż ja, a jednocześnie jest sobą. Ta myśl nie dawała mi długo spokoju. Życie tego drugiego, jego wewnętrzny świat,to, że jest ze sobą sam na sam, zupełnie jak ja. To sprawiało, że każdy człowiek był nie do podrobienia, zupełnie inny i wyjątkowy.

Zanim rozkochałam się w przestrzeni, uciekałam często do mojej zamkniętej przyjaciółki. Tam zastanawiałam się gdzie ukrywa się moje wnętrze. Czy jest ono w jakimś konkretnym fizycznym miejscu mego ciała, a może tylko połączone z nim niewidzialną nicią. Byłam ciekawa czy jak śpię, to ono czuwa, czy odpoczywa razem ze mną. Coraz więcej czasu spędzałam w swoich myślach i niekończonych się pytaniach. 

Nasz początek. Moment w którym z połączenia świata cielesnego i duchowego powstaje nowy człowiek. W tym samym momencie gdy rozpoczyna się nowe istnienie zostaje stwarzana dla niego dusza. Forma przyoblekana w materię. To jeden wspólny początek. Chwila, w której niebo składa swój pocałunek na ziemi. 

Dusza. Różnie o niej pisano. W świecie religijnym mówi się o niej jako miejscu wyjątkowym. Przestrzeni nieśmiertelnej w której człowiek może przebywać nie tylko sam ze sobą, ale sam na sam z Bogiem. Sanktuarium, jądro nas samych, istota życia. 

Kiedy zaczynałam odnajdywać siebie we wnętrzu, nie miałam potrzeby ukrywania się zewnętrznego. W każdym momencie mogłam bowiem ukryć się przed światem do tego niepojętego miejsca we mnie. Gdziekolwiek szłam, z kimkolwiek rozmawiałam, odkrywałam coraz mocniej, że jedynie ja i Twórca tego miejsca, mają do mnie prawdziwej dostęp.

Całe życie zmienia się moje ciało. Od poczęcia do śmierci ulega ono przemianie. Nie ma momentu w którym byłoby jakimś ukończonym obrazem mnie. Jestem tą samą będąc dzieckiem, dorastając i starzejąc się. Bo to, co o mnie stanowi, nie dotyczy mojego ciała. Obserwuję w lustrze upływający czas. Oglądam swoje zdjęcia i nie mogę się nadziwić jak bardzo się zmieniam. Czasem te zmiany są nie do poznania. Niewzruszenie natomiast trwa w mnie moja dusza, dzięki której jestem tym, kim jestem.

Życia ludzkiego nie da się zamknąć w jakiejś szczelnej definicji. Można o nim mówić jak o nieustannym dynamizmie zmian. Ruchu, który nie poprzestaje na samym sobie, ale ciągle zmierza ku czemuś – ku rozwojowi. Dotyczy to zarówno ciała jak i ducha. W końcu człowiek jest ich połączeniem. Przekraczanie siebie i ciągły rozwój, to wewnętrzne motto życia.  Ten napędzany wewnętrznie ruch w kierunku samorozwoju dokonuje się, gdy są ku temu sprzyjające okoliczności. Gdy zaspokojone mamy podstawowe potrzeby, gdy czujemy się kochani, kiedy ogólnie rzecz biorąc nasze otoczenie jest „dobre”. W przeciwnym wypadku może ten proces zostać zaburzony. Rozwój wnętrza nie jest w sposób deterministyczny uzależniony od okoliczności zewnętrznych, ale może istotnie na niego wpływać. Zranic można bowiem nie tylko ciało.

 

Życie to zmiana. Żyć to znaczy zmieniać się na zewnątrz i wewnątrz. Żyć oznacza coraz głębiej wchodzić w to, kim się jest. Dotykać swojej tożsamości. Zmiany są dojrzewaniem w człowieczeństwie i są konieczne. Istnieje pokusa odrzucenia przeszłości na rzecz tego, co jest teraz – po zmianie. Możemy nie akceptować poszczególnych etapów rozwoju. Widząc motyla chętnie odrzucilibyśmy gąsienicę. A przecież to jest to samo życie, tylko na różnym etapie.

Wiem, że jestem. Ta wiedza o sobie jest elementem mojej tożsamości. Jej kryzys, tak popularny w naszym świecie, dotyka zagubienia i nie rozpoznania kim jest człowiek – kim jestem na prawdę. Gdzieś nastąpiło zerwanie kontaktu ze sobą prawdziwym. Z potrzebami, pragnieniami, upodobaniami. Wiedzą o sobie i swoim miejscu w świecie. Odnalezienie go nie dokona się bez uznania czynnika duchowego. Bowiem tylko człowiek posiada w sobie tę umiejętność wyjścia poza swoją skończoność. Obdarzenia swojego życia wymiarem, który przekracza jego własne możliwości i zdolności, a który może nadać mu sens. 

Wymiar duchowy człowieka został zepchnięty gdzieś daleko. Nastąpiła koncentracja na ciele i psychologizowaniu wszystkiego co go dotyczy. Odnalezienie wszystkich składników ludzkiego życia może okazać się kluczem do odrodzenia się w swojej tożsamości.

Duchowy rdzeń, dzięki któremu każdy z nas może powiedzieć o sobie „ja”, zastanawiając się nad sobą i stopniowo wprowadzać istotne zmiany odkrywając swoja prawdziwa godność ludzką. Wokół niego krąży świat fizyczno-psychiczny. 

Po latach widzę jak bardzo przemienia otwarcie na to, co nieskończone. Nie odnalazłam odpowiedzi na swoje pytania wyłącznie w świecie, sobie czy mądrych książkach. Zaczynały się one kształtować w momencie otwarcia na wymiar duchowy w moim życiu. W teologi mówi się o człowieku, że jest Capax Dei – otwarty, wychylony ku Bogu. Dotyczy to każdego, bez wyjątku. 

Dusza. Przestrzeń dająca nieskończoną możliwość wzrostu, radości, szczęścia. Przestrzeń wymagająca zaangażowania, jeśli chcemy świadomie przeżyć swoje życie. Tyle wysiłku potrafimy wkładać w niejedną sprawę, może warto zainwestować w to, co naprawdę godne naszych potów. Droga jest trudna i wymagająca, ale nie niemożliwa. Końcowy efekt może powalić na kolana nie tylko nas.

Mam taką niepisana umowę z Panem Bogiem. Kiedy już będę umierać, chciałabym by mi pokazał najpierw cały wszechświat, zanim zabierze mnie gdzieś indziej. Gwiazdy, galaktyki, komety… Ale tak sobie myślę, że jak już Go zobaczę, to nic innego oglądać nie będę chciała. Niebo znów złoży pocałunek na ziemi i moja dusza utonie w miłości na zawsze.

bez-tytulu

 

Reklamy

27 thoughts on “Tam gdzie niebo dotyka ziemi.

  1. „Tam gdzie niebo dotyka ziemi”, linia horyzontu, która maluje się przed nami każdego dnia, odkąd jesteśmy w tak długo wyczekiwanej podróży motocyklowej, pędząc w ramiona w świata ku odkryciu i przygodzie. Z całym dobytkiem materialnym spakowanym w 2 kuferki i torbę.

    „Tam gdzie niebo dotyka ziemi” budzimy się i zasypiamy, pod kopułą gwiazd, obserwując spektakle chmur i ptaków każdego dnia, czując wiatr we włosach. A nasz dobytek? Rośnie w nas, w każdej chwili, wypełnia po brzegi i czujemy się bogatsi. Gromadzimy spełnione chwile, których nikt nam nie odbierze, a które kwitną w splocie naszych dłoni i posyłanam uśmiechu.

    Dzięki za refleksje Magdaleno, w wielu nasze dusze się spotykają ;)

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ładne zdanie: By usłyszeć to, co naprawdę gra w naszej duszy, potrzebujemy sprzyjających warunków.
    każdy potrzebuje takiego bezpiecznego miejsca, coś na kształt pierwotnej jaskini :)
    albo pogapić się w ogień jak człowiek pierwotny.
    a Opowieści z Narni uwielbiałam, ten motyw jak weszli do szafy i przedzierali się przez te stosy płaszczy i kożuchów…aż ich oczom ukazał się zupełnie inny świat…niesamowite.
    dzieci często lubią chować się w szafie. słyszałam raz o chłopcu, który się tam ukrył przekonany że zaraz zaczną go szukać. Jakież było jego zdziwienie a potem przerażenie, kiedy stwierdził, że nikt nie zauważył braku jego obecności…Tak więc rozumiem chęć ukrycia się, żeby zostać znalezionym.

    Polubione przez 1 osoba

      1. właśnie otóż to, a przecież każdy chce być ważny i potrzebny.
        dzieci wyrabiają nieraz nieprawdopodobne rzeczy kiedy czuja się ignorowane, po prostu chcą żeby rodzice zauważyli ich obecność. Bo rodzice nieraz ignorują ich jak są grzeczne i nie chwalą uważając że „tak ma być”, dopiero jak dzieci dadzą czadu to budzą się z letargu

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s