Twoje życie nie jest tylko dla Ciebie.

Czy zdarzyło Ci się zastanowić nad tym, jak zmieniłby się świat, gdyby nie było Cię na nim? Niejednokrotnie taka myśl pojawiała się we mnie. Albo podobna, czy moje życie wyglądałoby inaczej, gdyby nie było w nim ludzi, którzy z jakichś nieogarnionych powodów jednak w nim zaistnieli?

Tworzą nas nie tylko wydarzenia, doświadczenia czy nasze wybory. Najbardziej kształtują nas ludzie, zwłaszcza ci najbliżsi. 

Kiedy do nich przyjeżdżałam jako mała dziewczynka, zawsze byłam witana szczerym uśmiechem, wzruszonymi oczami, uściskiem pełnym ciepła oraz którymś z tych wymyślonych specjalnie dla mnie pieszczotliwych słów. W kuchni przygotowane łakocie, ale nic z tych kupnych. Wszystko własnoręcznie mieszane, ważone i doprowadzone do końcowego smaku, który był niepowtarzalny. W końcu babcia była mistrzem kucharskim.

Ciągle mam wrażenie, że jak znów przyjadę na Święta, to będą oboje. Babcia i dziadek. Przecież zawsze byli, tyle lat. Babcia odeszła po swoich dziewięćdziesiątych urodzinach, dziadek kilka lat wcześniej. Ich życie wspominam z zadumą.

Rzeka potężna, jak rozciągnięta szeroka wstęga królowała w dolinie. Oddalone od siebie kilkanaście kilometrów wsie oczekiwały na kolejny radosny dzień. Zaślubiny młodych były skromne, ale pełne spontanicznych oczekiwań. Skoro jest miłość, to świat nie może się kończyć – mówiono tego dnia. Byli piękni. Rodzina pozuje do pamiątkowego zdjęcia, które teraz stoi na zaszczytnym miejscu w mieszkaniu najstarszej córki nowożeńców. Dziadek był bardzo pobożny i podobno chciał nawet wstąpić do seminarium, ale gdy poznał babcię zrozumiał, że jego droga do nieba będzie z nią. Urodziły im się trzy córki. Każda to inny świat.

Wkrótce zmiany granic zmusiły całą rodzinę do pozostawienia ziemi przodków, ukochanych pól, lasów i sadów. Część krewnych ze strony babci zamieszkała na Mazurach, ona i dziadek wybrali Śląsk. Ostatni transport ze Wschodu. Ludzie cisnący się w dusznych wagonach, dzieci podawane obcym przez okna, byle zdążyć… Zostawiają za sobą ukochaną Polskę, choć mówią im, że Polską już nie jest.

Kiedy dziadek był już schorowany, mógł godzinami opowiadać te historię ze swojego życia. Wolał wspominać przeszłość, niż mysleć o cierpieniu i starości. Wpadał w tę swoją nostalgię, a ja słuchałam wszystkich jego historii zawsze z tym samym zainteresowaniem. Po każdej kolejnej z serii „cudownie ocalony”, nazywałam dziadka supermanem. W moich oczach na zawsze pozostanie bohaterem i wzorem człowieka.

Zanim poznał babcię, chodził do pracy w polu do pobliskiej wsi. Zawsze ta sama droga. Wojna już dotarła w te spokojne okolice i ciągle słyszano o łapankach niczego nie winnych młodych ludzi. Pewnego poranka dziadek zbierał się jak zwykle, kiedy coś wewnętrzne mu „mówiło” by nie szedł. Ociągał się więc, czując nieuzasadniony niepokój, w końcu wyruszył, ale wybrał inną drogę. Na miejsce dotarł znacznie później niż zazwyczaj. Szukał przyjaciół, ale okazało się, że tego dnia do wioski przyjechali uzbrojeni naziści i rozstrzelali wszystkich mężczyzn.

Kiedy wojna się zakończyła osoby zdolne do pracy szukały jakiegokolwiek zajęcia, aby się utrzymać. Dziadek szybko zdołał znaleźć pracę. Wraz z innymi robotnikami jeździli na wielkiej ciężarówce zarówno do, jak i z pracy. Nie zawsze kierowca zatrzymywał się na miejscach postoju, więc zdarzało się, że pasażerowie wyskakiwali z przyczepy jak tylko auto zwalniało. Któregoś dnia w ten właśnie sposób zeskoczył mój dziadek. Na jego nieszczęście długi płaszcz w którym był ubrany wkręcił się w duże koła ciężarówki. Kiedy upadł, ludzie zaczęli krzyczeć. Niestety koła zatoczyły pełny obrót i dziadek został pod nie wciągnięty. Kierowca zatrzymał się i nie wiedząc co się stało cofnął samochód i po raz drugi przejechał po dziadku. Obserwatorzy byli w przerażeniu myśleli, że całe to wydarzenie już i tak tragiczne, skończy się jeszcze tragiczniej. Dziadek jednak nagle wstał i choć był przestraszony, to spokojnie otrzepał płaszcz i chciał ruszyć do domu. W butonierce miał lusterko. Koła, które przejechały mu po klatce piersiowej zgniotły je w drobny mak. Dziadek nie miał nawet draśnięcia. Ludzie krzyczeli, że to cud.

Kiedy słyszałam tę opowieść, to stwierdziłam, że widocznie musiał spotkać babcię i wiele dobrego jeszcze musiało się dzięki temu spotkaniu wydarzyć. A oni sami musieli odcisnąć swój wpływ na życie wielu jeszcze ludzi.

Córki rosły. Każda miała swój świat. Najstarsza rozkochana w literaturze i recytacji, w tym kierunku realizowała swoje zamiłowania. Średnia, to typowa ”artystyczna dusza”, taniec, muzyka, śpiew, gonitwa z czasem pomiędzy szkołą muzyczną a zajęciami z baletu. Do dziś wspomina te dni z nostalgią. Najmłodsza to obieżyświat. Większość swojego życia spędziła za granicą. Między siostrami zaznaczały się różnice charakteru i z biegiem lat zdawały się nie do przeskoczenia. Życie każdej z nich to osobna, niezwykła historia.

Kiedy ich jedyne wnuki – ja i mój drogi kuzyn, towarzysz wspaniałych zabaw dziecięcych lat – były powierzane ich opiece, to otwierali swoje serca najbardziej. Choć podobno rodzicami byli dość surowymi ale jednocześnie bardzo troskliwymi, to więcej mogę powiedzieć o nich jako moich dziadkach. Miałam wrażenie, że dla babci jestem całym światem. Kochała mnie bardzo i pomagała we wszystkim. Dzieliła się ze mną tym, co miała, darami, którymi została obsypana. Gotowała i szyła wspaniale i nie jedne paciorki różańca przetarła prosząc za mnie i za rodzinę. Dziadek zabierał nas na wspaniałe wyprawy w wakacje. Pamiętam jak pływaliśmy razem kajakami, zwiedzaliśmy malownicze miejsca, czy słuchaliśmy jego opowieści. Zdawał się nie do zdarcia i nie do pokonania. Siła zawsze przebijała przez niego. Zdecydowanie oraz konsekwencja. Był jedynym odniesieniem mężczyzny dla mnie. I choć w dzieciństwie nasze spotkania nie były zbyt częste, to wystarczająco mocno zapisały się w moim sercu.

Jego silne ramiona i stanowcze wyrażanie swojego zdania powodowały, że odżywała we mnie tęsknota za ojcem. Babcia natomiast była dobrą przyjaciółką, która wiedząc już tak wiele o życiu, dzieliła ze mną najtajniejsze sekrety serca. Im byli starsi, tym bardziej ostre cechy ich charakterów łagodniały. Zdawało się, że swoją postawą częściej mówili, że nie ma co tracić zdrowia na spory, waśnie i stawianie na swoim. Dużo czasu też spędzali na kolanach. Nigdy nie namawiając domowników do wspólnej modlitwy, ale ich przykład sprawiał, że zachęcona często sama do nich dołączałam. Kiedy już klęczeć nie mogli, siadali blisko siebie. Tyle lat razem…

Dawniej jak mężczyzna brał sobie żonę, a kobieta mówiła mu „tak”, to stawało się to oczywiste dla świata, że teraz będą ze sobą na dobre i złe, w biedzie i niewygodzie, w chorobie i zdrowiu – na zawsze. Bez względu na okoliczności, czy status materialny. Miłość choć będzie poddawana próbom, będzie starała się wyjść ze wszystkich tych doświadczeń obronną ręką. O miłość przecież trzeba będzie też walczyć, aby nie zgasła, nie uleciała za złudnymi wyobrażeniami, albo nie odeszła wabiona łatwym, kolorowym światem. Świadomość nierozerwalności  związku, który został zawarty przed Bogiem, powodowała, że konieczne było wykonanie ogromnej pracy w tej nauce miłowania. Poznawanie się, docieranie, przebaczanie, codzienność zwyczajna, proste gesty, pewność, że jesteś i będziesz. Z tego składa się życie.

Kiedy obchodzili rocznicę 60-lecia małżeństwa, młodsze pokolenie dopytywało, jak to możliwe? Babcia mówiła: „Przebaczać, kochać i znów przebaczać”. Nie mówiła, że było łatwo, wręcz przeciwnie. Oni nie byli świętymi. Mieli swoje wady i pozornie sprzeczne cechy charakteru. Babcia raczej skryta ze swoimi emocjami, a dziadek  jasno prezentował swoje zdanie. Oboje mieli silne osobowości i czasem się ścierali, ale zdawało się, że trzyma ich ze sobą coś więcej niż tylko przyzwyczajenie. Wiedzieli, co wybrali i jako dojrzali i odpowiedzialni dorośli pozostali wierni sobie w miłości. Miłość przecież to nie chwilowe zauroczenie czy emocjonalny poryw serca. To decyzja, to wybór kochania we wszystkim, ze wszystkim i pomimo wszystko. Akt woli całego człowieka. Kontynuowanie zakochania przez nieustanne wybieranie dobra dla kochanej osoby i dla tej wspólnej miłości. Patrzenie na świat przez MY.

Ich życie nie było wyłącznie dla nich samych. Byli dani sobie, powierzeni, zadani. Ich życie dopełniało się i wypełniało w ich małżeństwie. To bycie razem sprawiało, że kształtowali się wzajemnie. Zarówno raniąc się, jak i przebaczając sobie w miłości. Nowego kształtu nabierały ich serca, od kiedy postanowili przez życie przejść wspólnie.

Ich życie było darem także dla mnie. Zostałam ubogacona ich obecnością i miłością. Nie wyobrażam sobie, jakie puste by mogło być, gdyby nie oni. Kiedy podejmowałam te najważniejsze wybory w swoim życiu, zastanawiałam się, jak będą reagować. Liczyłam się z ich zdaniem. Dlaczego tak bardzo? Może odpowiedzią była ich codzienna postawa, troska, oddanie. Obdarzeni zaufaniem, nie zawiedli go.

Każde Boże Narodzenie spędzaliśmy u dziadków. To są najpiękniejsze Święta, jakie pamiętam. Potem, gdy starość  powoli, ale systematycznie zaczęła zaborczo upominać się o nich, wiele rzeczy się zmieniło. I choć coś przygasło, to widać było, że w ich sercach nadal się tli ta iskra, która potrafiła jednoczyć rodzinę.

Bardzo za nimi tęsknię. Ciągle mam nadzieje, że przy herbatce poopowiadam babci o tym, „co tam u mnie słychać”, a dziadek przygotuje dla mnie cały plik niekończących się opowieści.

Ich pogrzeb był żegnaniem pierwszy raz tak bliskich mi ludzi. Po każdym z nich smutna cisza i zastanawianie się, jak im tam razem na górze.

Ich spotkanie się nie było przypadkowe. Nie wierzę w przypadki. Zaistniała między nimi miłość, aby mogli zaistnieć inni, w tym ja. Nie wiedzieli jaki wywrą wpływ na dzieci, na wnuki, czy inne osoby. Nie można wiedzieć wszystkiego, może i dobrze, bo nie zawsze taka wiedza jest przyjemna. Świadomość przeżywania życia – nie tylko jako życia swojego – ale szerzej, jako oddziaływania na życie innych, może mocno je przemienić. Ono bowiem nie jest dane wyłącznie dla nas samych. To nie życie dla życia. Jesteś, nie ma Cię i kropka, czyli koniec. Każde zaistnienie ma istotny wpływ na życie innych. Począwszy od naszych rodziców, przez kolejne lata relacji, spotkań, wyborów, błędów i sukcesów, odciskamy znaczący ślad na drodze życia kolejnych osób. Czasem wystarczy, że ktoś zobaczył Twój dobry gest skierowany do potrzebującego, a w jego sercu zapaliła się nadzieja, że może nie wszyscy są źli. Może ktoś był świadkiem Twojego zła i zamykając na nie oczy, zamknął całkiem swoje serce na miłość.

Żaden nasz czyn nie zostaje bez echa. To nie jest fatum, ani karma. To siła wolnej woli. Może się kiedyś okazać, że przeżywszy tak wiele w życiu, tylko jeden konkretny czyn będzie miał istotne znaczenie. Ten jeden, który pomógł drugiemu człowiekowi uwierzyć w miłość i przeżyć dobrze swoje życie.

dziadkowiebez-tytulu

Wdzięczna wnuczka

 

Reklamy

56 thoughts on “Twoje życie nie jest tylko dla Ciebie.

  1. Kocham takie historie! Dopiero niedawno odkryłem, że świat istniał przed moimi narodzinami :) Szkoda tylko, że wszyscy moi dziadkowie i babcie już nie żyją… Mam wyrzuty sumienia, że kiedy żyli nie chciało mi się ich bliżej poznać! Teraz trzeba te wszystkie historie składać ze skrawków….
    P.S.
    Potrafisz pisać tak, że chce się czytać! A przecież o to w tym wszystkim chodzi, que no? ;)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jest tak wiele opowieści z naszego życia – nie spisanych – a sądzę, że byłyby lepszymi historiami do opowiadania niż nie jeden film akcji ;) Szkoda, że nie prowadzimy jakichś kronik rodzinnych w których moglibyśmy od pokoleń zapisywać nasze opowiadania i wspomnienia. Rzeczywiście i ja mam skrawki wspomnień i nie wiele jestem już w stanie odtworzyć, kiedy dziadkowie nie żyją. Ich dzieci różnie pamiętają te opowieści, a czasem zacierają się już w codzienności. Szkoda.

      Polubienie

      1. Madziu to zacznij spisywać te dzieje w formie kroniki rodzinnej :) Teraz to nawet modne, sięganie do swoich korzeni, drzewa genealogiczne i zjazdy rodzinne.

        Polubione przez 1 osoba

  2. Piękna historia, pięknie opisana. Dla mnie brzmi jak początek sagi rodzinnej. Jeśli taką napiszesz, daj znać. Pierwsza kupie, by przeczytać. Pozdrawiam ciepło i życzę weny do mnóstwa cudnych wpisów

    Polubione przez 2 ludzi

    1. O sadze rodzinnej nie myślałam, ale na pewno byłoby warto pozbierać wszystkie historie. Zresztą nie mam zgody od wszystkich bliskich – zwłaszcza tych żyjących – na opisywanie ich historii – a szkoda, bo czytałoby się je z pasją 😊

      Polubienie

  3. Pięknie opisane! Nie mam na swoim koncie takich niesamowitych historii, ale moim marzeniem jest stworzenie ciepłego rodzinnego domu dla moich dzieci, podobnego do tego, jaki tworzyli Twoi (również moi dziadkowie). Dziś nie mamy takich problemów jak oni. Mimo to nie jest to takie proste.

    Polubienie

  4. Mimo że tekst długi przeczytałam go jednym tchem. W mojej rodzinie też jest wiele takich niesamowitych historii i czasami aż ciężko uwierzyć, że to wszystko jest tylko przypadkiem. Podobnie jak Twój dziadek, cudownie śmierci uniknął mój pradziadek i jego rodzina. Wyjechali z domu na dwa tygodnie, a gdy wrócili okazało się, że Niemcy spalili pół wsi i wymordowali mężczyzn. Dom pradziadka pozostał i stoi do dziś i mimo że nikt w nim na stałe nie mieszka stał się miejscem corocznych spotkań rodzinnych. Gdyby pradziadek wtedy nie ocalał nie byłoby mojej babci (urodziła się dopiero po wojnie), a tym samym mojej mamy, mojego brata i mnie. Piękną historię mieli też dziadkowie ze strony mojego taty. Byli ze sobą prawie 50 lat, czasami się kłócili ale zawsze godzili i nigdy nawet przez myśl im nie przeszło, że mogliby się rozstać. Niestety oboje już nie żyją, dziadek zmarł w tym roku. Na pogrzebie było tyle ludzi, że nie mieścili się w kaplicy – przyszli sąsiedzi, przyjaciele, znajomi, rodzina bliższa i dalsza. Dlatego myślę, że naszym celem (w kontekście całego życia) powinno stać się „bycie dobrym człowiekiem”, aby też (mam nadzieję, że dopiero na starość) żegnały nas tłumy i żeby każdy mógł potem powiedzieć „szkoda, że odszedł, był takim dobrym człowiekiem”…

    Polubione przez 1 osoba

      1. Słyszałam kiedyś metaforę, że nasze życie można porównać do ręcznie tkanego gobelinu.
        Wydaje nam się, że wszystko się plącze, pojawiają się zupełnie niepotrzebne ściegi…obraz nędzy i rozpaczy. Ale to dlatego że widzimy jedynie lewą stronę materiału.
        A po śmierci Bóg odwróci tkaninę na prawą stronę i ujrzymy obraz o jakim nam się nie śniło, gdzie wszystko jest przemyślane, dopasowane i perfekcyjnie wykonane, nie ma ani jednej zbędnej nitki…
        To właśnie nasze życie, ale patrzymy na nie często z niewłaściwej (ludzkiej) perspektywy.

        Polubienie

  5. Małżeństwo często dzisiaj nie oznacza tego samego, co dawniej. Dziadkowie niejednokrotnie są wzorcami takiej miłości na dobre i złe. A co się stanie, jeśli to pokolenie odejdzie? Czy wystarczy wzorców tradycyjnych wartości w dzisiejszej rzeczywistości?
    Pozdrawiam :)

    Polubione przez 1 osoba

    1. tez słyszałam tę teorię że geny idą co drugie pokolenie tzn że bardzo dużo dziedziczymy bo dziadkach. ja faktycznie jestem podobna do babci od strony mamy, którą niestety nie za dobrze pamiętam. Była rozmowna i wesoła :)

      Polubione przez 2 ludzi

  6. Bardzo ładnie opisałaś tę historię. Bycie ze sobą to szczęście, radość, ale i poświęcenie, bycie razem. I jest tak , jak mówisz- wywieramy wpływ na życie innych. Nasze zachowania, słowa są po coś, mają sens i cel. Nie wierzę w przypadki. Wszystko jest po coś. Tak samo, jak ludzie, których spotykamy na swojej drodze, zawsze coś wnoszą. Nawet jeśli są to trudne doświadczenia to mają wpływ na nasz charakter, postrzeganie. Na nasze życie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. No tak, otaczają nas ludzie ze swoimi historia i trudami. A my żyjąc wśród nich nie jesteśmy samotnymi wyspami. Moze pora uczyć sie czerpać od innych to co cenne. Uczyć się przez wymianę myśli. Moze życie wtedy będzie łatwiejsze i bogatsze bo wypełnione nie tylko ty co nasze ale i drugiego człowieka, tak podobnego w swych poszukiwaniach do Ciebie i mnie.

      Polubienie

  7. Czasy naszych dziadków, pomimo zawieruchy wojennej, niejednokrotnie biedy i niedostatku to jednak magiczne czasy. Liczyły się wtedy zupełnie inne wartości, ludzie byli sobie bardziej ludzcy. Bardzo dobrze, że są jeszcze takie osoby jak Ty, które potrafią tak pięknie oddać klimat tamtych czasów. Ja również z dużą nostalgią wspominam moich dziadków i ich opowieści. Cały czas odczuwam ich obecność i opiekę, szczególnie babci. :)

    Polubione przez 1 osoba

  8. Chyba będę nudna… ale tak dobrze mi się czyta Twojego bloga.
    Dotykasz i ukazujesz w niezwykły sposób tematów czy problemów, które bardzo często w dzisiejszym świecie są tematem tabu.
    No, a jeśli chodzi o miłość – tą prawdziwą to w dzisiejszych czasach faktycznie przestała być „normalnym zjawiskiem” a każda nierozbita rodzina stała się drogocennym skarbem i czymś unikatowym.

    teraz ludzie, gdy coś się psuje – „wyrzucają i kupują” nowe… kiedyś naprawiali…

    Polubione przez 1 osoba

    1. też tak kiedyś myślałam, dopóki nie usłyszałam różnych sytuacji rozwodowych i uwierz mi to nie chodzi o problemy typu „on mi nie wnosi zakupów na górę” albo „ona nie najlepiej gotuje”.
      to są nieraz naprawdę hardcorowe historie gdzie ludzie nie mogą na siebie patrzeć, albo jest taka patologia że się biją, wyzywają, stosują przemoc fizyczną i jak to ujęła jedna znajoma osoba, musiała odejść bo się bała że pewnego dnia nie wytrzyma i tej drugiej osobie zrobi coś złego. Nawet przeciwnicy rozwodów w takich sytuacjach milkną.
      Ale oczywiście niektórzy lubią swoje piekiełko i nie chcą z niego wychodzić. Polecam ciekawy wywiad z siostrą Anna Bałchan Pan Bóg się nie pcha na chama

      Polubione przez 1 osoba

      1. W takich sytuacjach wskazana jest separacja i ratowanie tego, co się da by żyć godnie. Jednak przed Bogiem sa małżeństwem, może kiedyś któreś z nich sie zmieni i będzie szansa budowania od nowa. Kazda sytuacja jest inna i trudno generalizować.

        Polubienie

      2. tu trzeba bardzo uważać żeby nie stać się bardziej papieskim niż papież, gdyż nawet Kościół umożliwia unieważnienie małżeństwa w wyjątkowych przypadkach, np przy braku wystarczającej dojrzałości psychicznej tzn kandydat składał przysięgę której do końca nie rozumiał, nie był świadom skutków, nie zdawał sobie sprawy z obowiązków które na siebie bierze. Zresztą powodów jest więcej.

        ale już nie będę nic pisać, bo Madzia – wnioskuję z surowości jej sądów – jest chyba we wspólnocie trudnych małżeństw Sychar i uważa że jak się już przyrzekało to do końca. Madziu bardzo pięknie! Jestem za, walcz o niemożliwe. W imię dziadków. Myślałam że w dzisiejszej kulturze wyrzucania tacy ludzie już nie istnieją.

        Polubione przez 1 osoba

      3. zresztą niektóre osoby uważają ciężkiego małżonka i przemocowe zachowania za swój krzyż.
        i z jednej strony jest w tym jakaś logika, a z drugiej nie ma.
        Bo czasem większym trudem i krzyżem będzie skonfrontowanie sprawcy przemocy z tym co robi niż przyjmowanie kolejnych ciosów.
        Większym trudem i krzyżem będzie nazwanie rzeczy po imieniu i przeciwstawienie się przemocy niż bierne w niej trwanie (a dzieci patrzą i tym nasiąkają)

        Polubione przez 2 ludzi

      4. Czymś nieuporządkowanym jest cierpiętnictwo i całkowicie jestem mu przecinana. To nie ma nic wspólnego ani z miłością do siebie ani do drugiego. Nie może być nigdy zgody i przyzwolenia na zło, które przez zle rozumiana solidarność czy lojalność moze dokonywać się w niektórych małżeństwach. Wszystko co niszczy należy odrzucić, szukac dróg uzdrowienia. Ona w zależności od sytuacji będą różne. W życiu mamy i tak wystarczającą ilość cierpienia. Masz racje ze większy trudem moze okazać sie zerwanie toksycznych relacji niż trwanie w nich. Boimy się tego , czego nie znamy. Wolimy czasem znany swiat bólu niz nieznany wolości.

        Polubienie

  9. piękny post…
    ja niestety pamiętam dziadków bardzo słabo, jak przez mgłę.
    Ale jestem pewna, że każda babcia i dziadek ,Twoi i moi, czuwają tam z góry :)

    a to dziadkowie ze strony matki czy ojca?

    Polubione przez 1 osoba

  10. Czytam, czytam i czytam i jak zwykle nie mogłam się oderwać. A jak przeczytałam o miłości Twojej babci to zrobiło się tak cieplutko na sercu. „Przebaczać, kochać i znów przebaczać”.Cytat, który powinien widnieć w dobrze widocznym miejscu.
    Serdecznie pozdrawiam :)
    Buziaki :*

    Polubione przez 1 osoba

  11. Siedzę i siedzę i nie wiem, jak napisać Ci, że po prostu wbiłaś mnie w fotel. Napisałaś tak pięknie to, o czym ja nie potrafię dobrze powiedzieć. Napisałaś o tym, czego tak bardzo mi brakuje w dzisiejszym świecie, świadomości ludzi, że nie żyją tylko dla siebie, że nie są najważniejsi i nie muszą za wszelką cenę być pierwsi. O tym, że każde życie ma wpływ na kształt świata, że nic nie ginie, każde słowo i czyn ma sens.Uff, nie chcę używać zbyt wielkich słów, bo nie lubię, ale naprawdę się cieszę, że trafiłam na Twój blog i wśród całego tego sieciowego bałaganu znalazłam tak wspaniałego człowieka.
    Moi dziadkowie też przyjechali ze Wschodu, może dlatego myślimy podobnie :-)
    I dzięki za przerwy w tekście, czyta się o wiele wygodniej.

    Polubione przez 1 osoba

    1. ❤ Ostatnio wiele się u mnie dzieje. Porusza mnie to, że moje życie także pozostawi ślad na innych. Zdaję sobie sprawę, że często raniący. Jednak patrzą głębiej dochodzę do wniosku że i rany mogą leczyć. To powoduje,że jeszcze mocniej przyglądam się temu co najważniejsze. Po każdym rozważaniu dochodzę do tych samych wniosków. Skoro mam tylko jedno życie, po co mam się przejmować opinią, ocenami czy krytyką mojego życia. Że niby wstyd? Wstydzić sie mogę z powodu zła które popełniłam ale nie będę przez to marnować okazji do dobra. Jest taka zasada w nauce Św. Ignacego „wybierać to co jest większym dobrem”. Nie tylko dobrem – ale większym dobrem. Zatem będę nadal starała się to robić. Dziękuję Ci za twoje refleksje. To ważne mieć odzew. Wtedy łatwiej zobaczyć owoce swoich przemyśleń 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s